Niektórzy wydają się wciąż zaskoczeni, że takie wydarzenie, jak konwencja partyjnej Lewicy została niemal całkowicie zignorowana przez medialny mainstream.

Ileż to razy już pisałem o rządzących tym krajem (i światem) konglomeratach gospodarczo-medialnych. To one wybierają nie tylko to co jemy, w co się ubieramy, czego słuchamy, o czym marzymy, ale też to, co większość ludzi w tym kraju wybiera w opcjach politycznych.

Jak pisał dawno temu Piotr Kropotkin – parlamentaryzm jest najodpowiedniejszą formą organizacji dla społeczeństwa opartego na pracy najemnej i wyzysku, czyli dla kapitalizmu. W kapitalizmie z obietnicy niemal nieskończonej skali opcji, pozostaje kilka, tych wybranych przez najsilniejszych graczy na rynku. Tak dzieje się w gospodarce („cola vs pepsi”, „android vs ios”, etc), tak też ma to odzwierciedlenie w polityce. A „zausz partię” jest politycznym odpowiednikiem memicznego hasła „zausz firmę”.

Owszem, czasem dochodziło do pewnych anomalii, wypadków przy pracy, ale wkrótce wszystko wracało do normy. I teraz obecnie nie tylko w Polsce, wracamy do domyślnego stanu kapitalizmu w którym od XIX wieku ścierają się „liberałowie” i „konserwatyści”. Tak wyglądała scena polityczna u zarania parlamentaryzmu i tak obecnie wraca do stanu dla siebie „normalnego”.

Partie zgromadzone w opcji o nazwie Lewica są aktualnie zbędne, bo rozmaite siły rządzące w kapitalizmie mają już swoje koniki obstawione, a kopie zapasowe w razie czego też porobione (Hołownia i Konfederacja dajmy na to, w razie gdyby POPiS się zużył). Lewica owszem, jako szyld mogłaby ewentualnie w to wskoczyć, ale tylko jeśliby konglomeraty polityczno-medialne uznały, że lepiej będą realizować jego interesy. Tam gdzie „prawdziwej lewicy” udało się dostać do władzy jakimś zrządzeniem losu (Syriza, Podemos), szybko przypomniano jaka jest rola partii w obecnym systemie, a zwłaszcza partii rządzących. Wszelkie marzenia ucięto brutalnie (do dziś pamiętam wstrząśniętą minę greckiego premiera Ciprasa, do którego dotarło jak niewielkie realnie ma pole manewru).

Powtórzę jeszcze raz: żadnych złudzeń. Im szybciej się ich pozbędziecie, tym mniejsze będzie rozczarowanie i tym szybciej będziecie mogli zająć się zamiast fantazjowaniem o „przegłosowaniu socjalizmu w parlamencie”, realną, systematyczną robotą u podstaw, do której nieustannie zapraszam.