Libki to w sumie mają fajnie. Prędzej czy później ten durny rząd pewnie się wywróci o Gowina, czy innego Ziobro, albo z powodu kolejnego głupiego pomysłu, żeby „coś zaostrzyć”. No i wróci „normalność”, PO-Hołownia przywracać będą różne”kompromisy”, TVP będzie znowu nadawać to co TVN, w prezencie od PiS dostaną w pakiecie jeszcze razem z Orlenem media lokalne. Znowu zapanuje „demokracja” i „pluralizm”.

A my zostaniemy na ulicach z nierozwiązanymi problemami, ze śmieciówkami, z kroczącym kryzysem klimatycznym, z kolejnymi pomnikami „wyklętych”, tym razem stawianymi przez „słuszny” rząd, a nie „niesłuszny”, z przestarzałą formą edukacji, z nepotyzmem i kolesiostwem, z folwarczną „Polską Szkołą Zarządzania” w firmach i oczywiście brakiem swoich masowych mediów, żeby o tym wszystkim swobodnie opowiedzieć bez dostosowywania się do wymogu „rynku” czy politbiura partyjnego.

No cóż. Prawda jednak jest taka, że nigdy już tak naprawdę nie będzie „normalnie”. Katastrofa klimatyczna, narastające frustracje, nierówności zmiotą „było jak było” na śmietnik historii. Pytanie co na tym wszystkim wyrośnie? Zawsze będę walczył o to, żeby coś lepszego, ale pewności „konieczności dziejowej” żadnej nie ma.