Od dziesiątków lat bardzo popularnym w naszych kręgach tematem jest wyrażane przez wielu anarchistów pragnienie i dążenie do życia w samowystarczalnych wiejskich społecznościach,‭ ‬będących namiastką porewolucyjnej organizacji społeczeństwa.‭ ‬Niektórzy marginalizują i lekceważą ten temat,‭ ‬kojarząc go wyłącznie z hipisowskim odrzuceniem świata,‭ ‬tudzież ucieczką anarchistów od konieczności realnej walki,‭ ‬prowadzonej przez klasę pracującą.‭ ‬Z kolei dla innych taka forma życia jest jedyną możliwą drogą do zbudowania społeczeństwa równych ludzi.

Nie zamierzam w krótkim artykule rozprawiać na temat stanowiska entuzjastów i sceptyków tej kwestii.‭ ‬Jest to raczej prezentacja analizy trzech przykładów wiejskich wspólnot.‭ ‬Nadmienię jednak,‭ ‬że moim zdaniem rewolucja staje się możliwa dopiero wówczas,‭ ‬gdy ludzie są w stanie się łączyć i organizować bez konieczności ujednolicania swojego otoczenia.
Trzy opisane przeze mnie przykłady wspólnot,‭ ‬to francuska komuna Tarnac,‭ ‬szwajcarska‭ ‬Grüebli oraz Parihaka w Aotearoi‭ ‬(maoryska nazwa Nowej Zelandii‭ ‬-‭ ‬przyp.‭ ‬tłum.‭)‬.

Tarnac

To oddalone od reszty świata miejsce,‭ ‬położone jest na wysokości około‭ ‬715‭ ‬metrów nad poziomem morza,‭ ‬na Płaskowyżu Millevaches w środkowej części Francji.‭ ‬Rejon ten,‭ ‬z gęstością zaludnienia‭ ‬14‭ ‬osób/km²‭ (‬średnia we Francji to‭ ‬116‭ ‬osób/km²,‭ ‬dla porównania gęstość zaludnienia Nowej Zelandii wynosi‭ ‬16‭ ‬osób/km²‭) ‬uległ na przestrzeni ostatnich dekad znacznemu wyludnieniu za względu na brak odpowiednich warunków dla rozwoju rolnictwa.‭ ‬Licząca‭ ‬327‭ ‬mieszkańców lokalna społeczność Tarnac z dużą przychylnością reagowała na młodych ludzi,‭ ‬sprowadzających się w te strony przed kilkoma laty.
W roku‭ ‬2005‭ ‬kolektyw miejskich aktywistów politycznych kupił tu stare gospodarstwo o nazwie‭ ‬Goutailloux.‭ ‬Zafascynowani lewicową przeszłością tego miejsca,‭ ‬zdecydowali oni rozpocząć tam wiejską działalność rolną.‭ ‬Podczas II wojny światowej,‭ ‬gdy rejon Płaskowyżu Millevaches został wyzwolony,‭ ‬komunistyczna partyzantka walczyła tu z nazistami.‭ ‬Część weteranów tamtych walk żyje do dziś.‭ ‬Do marca‭ ‬2008‭ ‬kilku z nich było członkami‭ ‬Komunistycznej Partii Francji.

Od czasu sprowadzenia się do Tarnac pierwszych aktywistów,‭ ‬przez następne lata uformowały się tam kolejne komuny,‭ ‬spora część obszarów rolnych Tarnac i otaczających wsi została zasiedlona przez licznych działaczy antykapitalistycznych z całej Europy.‭ ‬Zbudowali tam domy i ogrody,‭ ‬opanowali umiejętność hodowli zwierząt,‭ ‬zaangażowali się również w lokalne problemy społeczne.‭ ‬Gdy jedynemu sklepowi w okolicy groziło zamknięcie,‭ ‬to właśnie członkowie kolektywów przejęli jego dzierżawę.‭ ‬Teraz prowadzą tam zarówno sklep jak i bar.‭ ‬Kilka razy w tygodniu organizują dostawę żywności dla całego regionu,‭ ‬rozwożąc jedzenie ciężarówką,‭ ‬która jest przyozdobiona czerwoną gwiazdą.‭ ‬Ich inicjatywa jest ceniona szczególnie przez starszą część populacji.
Nowi mieszkańcy w prosty i tani sposób stawiają kolejne domy.‭ ‬Do tej pory w Tarnac zamieszkało około‭ ‬30-40‭ ‬osób związanych z kolektywami.‭ ‬Twierdzą,‭ ‬że nie sprowadzili się tam po to,‭ ‬by realizować własne teorie i programy polityczne,‭ ‬ale raczej,‭ ‬by przyczynić się do rozwoju lokalnego środowiska społecznego,‭ ‬zaangażować się w prowadzone eksperymenty rolne,‭ ‬jak również,‭ ‬by stworzyć miejsce dla spotkań i dyskusji całego europejskiego ruchu lewicowego.

„‬Osiedliliśmy się w Tarnac właśnie z powodu tamtejszych wieloletnich tradycji oporu wobec scentralizowanego systemu władzy,‭ ‬z powodu realizowanej tam przez lata idei proletariackiej pomocy wzajemnej i oddolnego prowincjonalnego komunizmu.‭ ‬Nigdy nie zamierzaliśmy szukać w Tarnac spokoju czy schronienia przed światem,‭ ‬wręcz przeciwnie,‭ ‬chcieliśmy się przegrupować oraz pracować nad stworzeniem i realizacją nowych stosunków społecznych.‭ ‬Podjęliśmy próbę wprowadzenia w życie relacji całkiem odmiennych od tych,‭ ‬które dominując obecnie na świecie,‭ ‬przyczyniają się do jego degradacji i upadku.‭”

11 ‬listopada‭ ‬2008‭ ‬w Tarnac zrobiło się gorąco.‭ ‬Gliniarze z francuskiego wydziału antyterrorystycznego dokonali nalotu na najdłużej użytkowane przez kolektyw gospodarstwo.‭ ‬Aresztowano ludzi i oskarżono ich o terroryzm.‭ ‬Niedługo potem podobne naloty miały miejsce w całej Francji.‭ ‬Zanim zakończono całą operację,‭ ‬do więzienia trafiło dziewięć osób,‭ ‬które otrzymały wyroki do sześciu miesięcy pozbawienia wolności.‭ ‬Dziesięciu osobom postawiono zarzuty‭ „‬uczestniczenia w działalności grup terrorystycznych‭”‬,‭ ‬w tym dokonywania akcji sabotażowych,‭ ‬uszkadzających linie kolejowe,‭ ‬co miało powodować opóźnienia w rozkładach jazdy francuskich kolei.‭ ‬Jak dotychczas zgromadzono bardzo niewiele dowodów,‭ ‬świadczących przeciwko nim.‭ ‬Najważniejszą kwestią w całym dochodzeniu jest domniemane autorstwo książki pt.‭: ‬Insurekcja, która nadchodzi,‭ ‬rzekomo napisanej przez członków kolektywu.‭ ‬Ciąży na nich również oskarżenie o powiązania z‭ – ‬jak to określa francuski rząd i‭ ‬mainstreamowe media‭ – ‬ruchem ultralewicowym i anarcho-autonomistycznym.

Książka,‭ ‬napisana przez‭ ‬Niewidzialny Komitet,‭ ‬składa się z dwóch części.‭ ‬Pierwsza,‭ ‬podejmując analizę całokształtu nowoczesnego społeczeństwa kapitalistycznego,‭ ‬opisuje tzw.‭ „‬siedem kręgów‭” ‬obłędu:‭ ‬osobiste ego,‭ ‬relacje społeczne,‭ ‬pracę,‭ ‬ekonomię,‭ ‬układy,‭ ‬środowisko i w końcu‭ – ‬cywilizację.‭ ‬Druga część książki rozpoczyna się od przedstawienia sposobu prowadzenia walki rewolucyjnej w oparciu o oddolnie zorganizowane gminy albo zespoły w stylu grup wspólnych interesów,‭ ‬tworzące podziemną sieć współpracy,‭ ‬która‭ – ‬z dala od oficjalnej polityki‭ – ‬spotęguje ich siłę,‭ ‬a gdy nadejdzie odpowiedni moment,‭ ‬czyli kryzys polityczny,‭ ‬społeczny i gospodarczy,‭ ‬stanie się początkiem antykapitalistycznej rewolucji.‭ ‬Nakreślana wizja insurekcji koncentruje się wokół‭ „‬przejęcia przez ludzi decyzyjności na poziomie lokalnym,‭ ‬stawiania fizycznego oporu dotychczasowym układom ekonomicznym i unicestwienia państwowych formacji militarnych‭”‬.

Policyjne naloty w Tarnac istotnie zwiększyły poczytność książki i popularność prezentowanych przez nią treści,‭ ‬zwłaszcza w Ameryce Północnej‭ (‬przyczyniła się do tego też promocja książki przez Glenna Becka,‭ ‬za pośrednictwem‭ ‬Fox News‭)‬.‭ ‬Podczas gdy pierwsze miesiące po policyjnej akcji były trudne dla ludzi z Tarnac,‭ ‬wypracowana przez nich grupowa solidarność i ostatecznie powrót wszystkich oskarżonych do wioski‭ (‬zwolnionych za kaucją pod pewnymi warunkami‭) ‬wzmocniły kolektywną inicjatywę.‭ ‬Podczas jednego z posiłków w barze,‭ ‬przylegającym do sklepu spożywczego w Tarnac,‭ ‬28-letni Jérôme,‭ ‬który w poszukiwaniu alternatywnego stylu życia przeniósł się tu z miasta,‭ ‬powiedział,‭ ‬że będąc znajomym aresztowanych osób,‭ ‬zaopiekował się ich gospodarstwem.‭

„‬Pogłoski na temat tego miejsca są absurdalne.‭ ‬Farma jest miejscem wspólnotowym i gościnnym,‭ ‬we wiosce panuje towarzyska atmosfera,‭ ‬drzwi są tu otwarte zawsze i dla wszystkich.‭ ‬Mówi się,‭ ‬że mieszkamy w lesie,‭ ‬ukrywając się przed ludźmi.‭ ‬Nie jest to bynajmniej prawdą‭ – ‬wioska mieści się w pobliżu drogi.‭ ‬Mówi się o jakiejś‭ ‘‬organizacji‭’‬,‭ ‬podczas gdy żadna organizacja tu nie istnieje.‭ ‬Krążą słuchy,‭ ‬że mamy jakiegoś lidera czy herszta bandy‭… ‬Nonsens,‭ ‬nie mamy żadnych szefów.‭ ‬To sprzeczne z naszym światopoglądem.‭”

André Filippin,‭ ‬65-letni mieszkaniec Tarnac,‭ ‬rąbiąc drzewo przed swoim domem,‭ ‬mówi:‭

„‬To niedorzeczne.‭ ‬Spotykam tych ludzi w sklepie każdego dnia przez cały rok.‭ ‬Pomagam im przy kanalizacji,‭ ‬oni pomagają mnie.‭ ‬Ci ludzie przybyli tu,‭ ‬by odmienić swoje życie,‭ ‬by pomagać innym.‭ ‬Nie są to żadni terroryści,‭ ‬przynajmniej dla nas.‭”

Grüebli

„Z pewnością stałoby się to gdzieś,‭ ‬kiedyś.‭ ‬A to najlepsze miejsce i najlepszy moment na coś takiego.‭”

W centralnej części Szwajcarii,‭ ‬1300‭ ‬metrów powyżej poziomu morza,‭ ‬miejsce dla siebie odnalazła niewielka grupka ludzi.‭ ‬Czteroosobowa rodzina razem z kilkoma innymi osobami,‭ ‬mając‭ ‬7‭ ‬krów,‭ ‬21‭ ‬owiec,‭ ‬świnie,‭ ‬kurczaki i gęsi,‭ ‬na‭ ‬32‭ ‬akrach ziemi i‭ ‬146‭ ‬akrach lasu stworzyła tu samowystarczalne,‭ ‬kolektywnie prowadzone gospodarstwo.

Jakieś‭ ‬10‭ ‬lat temu,‭ ‬Heidi i Mirko po latach spędzonych na scenie punkowej i w szwajcarskich skłotach,‭ ‬zdecydowali się przenieść na prowincję.‭ ‬Choć nigdy nie żyli na żadnej farmie,‭ ‬oboje posiadali pewne nabyte umiejętności.‭ ‬Na przykład Mirko jest z zawodu szewcem,‭ ‬a Heidi spędziła wiele lat,‭ ‬pracując jako szef kuchni w różnych lewicowych barach i restauracjach.‭ ‬Mieli to szczęście,‭ ‬że znaleźli sobie miejsce na szwajcarskim przedgórzu Alp.

Najbliższe domostwo jest oddalone stamtąd o około‭ ‬30‭ ‬minut drogi piechotą.‭ ‬Do farmy zaś nie ma drogi dojazdowej.‭ ‬Latem pojawiają się górscy turyści,‭ ‬będący źródłem dochodu dla drobnych handlarzy.‭ ‬Mieszkańcy tego rejonu otrzymują również dotacje rządowe na prowadzenie działalności rolnej.‭ ‬W Szwajcarii spore środki z budżetu są przekazywane na gospodarstwa rolne.‭ ‬Trochę to ironiczne i paradoksalne,‭ ‬że grupa anarchistów prowadzących farmę,‭ ‬otrzymuje pieniądze dzięki działalności prawicowych partii politycznych‭ (!)‬.‭ ‬Heidi uważa,‭ ‬że rolnictwo,‭ ‬zwłaszcza górskie,‭ ‬jest w pewnym sensie częścią szwajcarskiego dziedzictwa narodowego.‭ ‬Gdyby nie wsparcie finansowe w postaci dotacji,‭ ‬ta gałąź gospodarki zapewne znikłaby tam całkowicie.

Początkowo Heidi i Mirko mieszkali i pracowali na farmie tylko latem.‭ ‬Z czasem przeprowadzili się tam na stałe.‭ ‬Zdecydowali,‭ ‬że założą ogród,‭ ‬urządzą dom i zajmą się produkcją serów.

Niedługo potem urodziły się im dzieci,‭ ‬które uczęszczają obecnie do szkoły i przedszkola.‭ ‬Niestety‭ ‬-‭ ‬dojście tam z domu na piechotę zajmuje im sporo czasu.‭ ‬Szczęśliwie się złożyło,‭ ‬że niedawno została zbudowana kolejka linowa,‭ ‬łącząca gospodarstwo z doliną.‭ ‬Również w tym przypadku nie obeszło się bez środków z federalnego budżetu.‭ ‬Rząd postrzegając to miejsce jako‭ ‘‬obszar o wysokich walorach krajobrazowych‭’ ‬uważa,‭ ‬że‭ ‘‬wspieranie rodzin farmerskich z dziećmi poprzez polepszenie infrastruktury‭’ ‬jest szczególnym priorytetem.‭ ‬Linia kolejki ma tylko‭ ‬450‭ ‬metrów długości,‭ ‬jednak kompensuje to‭ ‬350‭ ‬metrów wysokości,‭ ‬przez co znacznie skraca się czas potrzebny do pokonania drogi do szkoły i najbliższej mieściny.

Wszystko to przypomina jakąś sielską historię rodziny,‭ ‬zamykającej się z dala od cywilizacji.‭ ‬Mirko i Hedi nigdy jednak nie stracili kontaktu z punkową sceną DIY.‭ ‬Przez cały czas organizują koncerty na swojej farmie,‭ ‬a wielu ludzi często zostaje tam na dłużej.

W chwili obecnej mieszkańcy farmy poszukują chętnych osób,‭ ‬które mogłyby zamieszkać razem z nimi.‭ ‬Są już w stanie nabyć na własność użytkowane przez siebie gospodarstwo.‭ ‬Nie chcą jednak prowadzić farmy tylko we dwoje.‭ ‬Chcą,‭ ‬żeby powstał tam kolektyw,‭ ‬który dzieliłby między siebie wszystkie obowiązki.‭ ‬W swojej odezwie piszą:

W pełni świadomie odcinamy się od gospodarki wolnorynkowej.‭ ‬Nie chcemy mieć z nią nic wspólnego.‭ ‬Nie zamierzamy pracować pod dyktando rynku.‭ ‬Nie odliczamy sobie godzin ani robocizny.‭ ‬Praca farmerska,‭ ‬produkcja sera,‭ ‬gotowanie,‭ ‬sprzątanie‭… ‬nasza codzienność nie jest pozbawiona różnorodności,‭ ‬nie nudzimy się tu.‭ ‬Wszyscy żyjemy i pracujemy wspólnie.‭ ‬Tworzymy zespół,‭ ‬za który odpowiedzialny jest każdy z nas.‭ ‬Efekty pracy są zasługą całego kolektywu.‭ ‬Nie ma miejsca na wypominanie sobie nawzajem,‭ ‬kto i ile pracował.‭ ‬Naszą regułą jest względny brak reguł.‭ ‬Najważniejsze jest,‭ ‬by każda mieszkająca tu osoba była gotowa pracować indywidualnie sama nad sobą.

Parihaka

Pomiędzy wysokim na‭ ‬2500‭ ‬metrów wulkanem Taranaki a Morzem Tasmańskim,‭ ‬na Zachodnim Wybrzeżu Aotearoi położona jest niewielka osada o nazwie Parihaka.‭ ‬Można by się zastanawiać,‭ ‬dlaczego tamtejsi ludzie nie wybudowali swoich domów tuż nad morzem,‭ ‬gdzie jedzenia mieliby pod dostatkiem.‭ ‬Otóż,‭ ‬tak właśnie zrobili.‭ ‬Jednak istniejąca tu pierwotnie wioska została zniszczona przez artyleryjski ostrzał ze strony floty sił kolonialnych.‭ ‬Mieszkańcy przenieśli się więc wówczas w głąb wyspy,‭ ‬gdzie kilka lat później zostali zaatakowani przez półtoratysięczną armię.

Dokonana w roku‭ ‬1881‭ ‬inwazja na osadę oraz przeprowadzona potem rozległa konfiskata gruntów,‭ ‬weszły do masowej świadomości tysięcy mieszkańców tamtego rejonu.‭ ‬Informacje na ten temat publikował w‭ ‬1975‭ ‬roku w książce pt.‭ ‬Ask That Mountain Dick Scott.‭ ‬Można było dowiedzieć się o tym sporo na otwartej w‭ ‬2000‭ ‬roku w Wellington wystawie,‭ ‬poświęconej Parihace,‭ ‬jak również podczas odbywającego się niedawno Międzynarodowego Festiwalu Pokoju Parihaka w Parihace.‭ ‬Sama Parihaka to nie tylko miejsce,‭ ‬gdzie przez kilka dni na początku stycznia można sobie potańczyć w rytmach reggae.‭ ‬Dla wielu ludzi jest ona po prostu domem.

W‭ ‬Parihaka Pā na stałe mieszka około‭ ‬50‭ ‬osób.‭ ‬O wiele więcej,‭ ‬wiążąc się z tym miejscem w jakiś sposób,‭ ‬określa je jako swój dom.‭ ‬Ta tętniąca życiem osada położona jest na uboczu,‭ ‬w prowincjonalnej części regionu Taranaki.‭ ‬Połowę populacji stanowią tu osoby w wieku nie przekraczającym‭ ‬18‭ ‬lat.‭ ‬Osiągając swój szczyt w latach siedemdziesiątych XIX wieku,‭ ‬liczebność tutejszej społeczności wynosiła ponad‭ ‬2000,‭ ‬co czyniło ją wówczas największą wspólnotą Maorysów w całym kraju.‭ ‬Najechanie Pā przez wojska kolonialne w‭ ‬1881‭ ‬roku,‭ ‬późniejsza okupacja oraz uwięzienie na Wyspie Południowej setek tubylców,‭ ‬doprowadziły wioskę do znacznego wyludnienia i upadłości.

Tutejsza społeczność została ugruntowana i spojona dzięki comiesięcznym spotkaniom,‭ ‬odbywającym się‭ ‬18.‭ ‬i‭ ‬19.‭ ‬dnia każdego miesiąca,‭ ‬począwszy od czasu wojny w Waitarze‭ (‬miasto w Nowej Zelandii‭ ‬-‭ ‬przyp.‭ ‬tłum.‭)‬.‭ ‬Inicjatywa organizowania tych spotkań powstała jako reakcja na ową wojnę.‭ ‬Do dziś słyną tu one jako największe forum dyskusyjne.‭ ‬Każde takie zebranie wspólnotowe składa się ze wspólnego przygotowywania posiłków,‭ ‬wspólnego ich spożywania,‭ ‬powhiri manuhiri,‭ ‬czyli przywitania przybyłych gości oraz dyskusji na tematy zaplanowane na dany dzień.‭ ‬Rozmawia się zarówno po angielsku,‭ ‬jak i w języku Te Reo‭ (‬język Maorysów‭ ‬-‭ ‬przyp.‭ ‬tłum.‭)‬.

Populacja jest nieliczna i uboga,‭ ‬jednak plany na przyszłość zakładają wzrost ilości mieszkańców oraz ustabilizowanie ekonomiczne regionu.‭ ‬Plan dotyczący miasta jest ciągle w fazie przygotowań,‭ ‬rozpoczęła się natomiast modernizacja infrastruktury.

Życie w prowincjonalnych warunkach Parihaki wymaga poświęcenia i dużego wysiłku.‭ ‬Część ludzi znalazła zatrudnienie w lokalnych mleczarniach,‭ ‬innym udało się zatrudnić w okolicy przy jakiejś pracy sezonowej.‭ ‬Niektórzy mieszkańcy Pā codziennie dojeżdżają‭ ‬40‭ ‬km do pracy w mieście.‭ ‬Wiele osób po prostu opiekuje się rodziną i domem,‭ ‬część żyje z renty.

Ludzie mieszkają tu w domkach jednorodzinnych.‭ ‬Wioska jest oficjalnie częścią rezerwatu,‭ ‬w związku z czym jej mieszkańcy nie płacą podatków,‭ ‬a na budowę domów nie potrzeba specjalnego pozwolenia.‭ ‬Mieszkania są własnością prywatną,‭ ‬podczas gdy ziemia należy do wspólnoty,‭ ‬liczącej tysiące spadkobierców ludu Parihaki.‭ ‬Wybierany przez społeczność organ zarządzający jest odpowiedzialny za dbałość o infrastrukturę.

Trzy istniejące tam‭ ‬marae‭ (‬wspólnotowe miejsca spotkań‭) ‬są centralnym punktem lokalnej aktywności.‭ ‬Organizuje się w nich konferencje polityczne,‭ ‬przyjęcia urodzinowe,‭ ‬uroczystości pogrzebowe,‭ ‬zjazdy rodzinne,‭ ‬wizytacje szkolne,‭ ‬comiesięczne posiedzenia,‭ ‬jak również wykorzystuje się je jako miejsce do nauki.‭ ‬Każdy wnosi swój wkład w inicjatywy podejmowane w‭ ‬marae.‭ ‬Jedni zajmują się kuchnią,‭ ‬inni wydają posiłki,‭ ‬jeszcze inni uprawiają ogród,‭ ‬uczestniczą w pracach konserwatorskich albo angażują się w jakiś sposób podczas‭ ‬powhiri.

Poza wspólnym ogrodem i‭ ‬marae nie ma zbyt wielu innych kolektywnych inicjatyw.‭ ‬Wszyscy współpracują i pomagają sobie nawzajem,‭ ‬jednak wciąż brakuje skonkretyzowanych planów odnośnie systemu edukacji miejscowej młodzieży,‭ ‬tworzenia nowych mieszkań czy prowadzenia upraw rolnych na szerszą skalę,‭ ‬w celu zapewnienia wystarczającej ilości pożywienia wszystkim mieszkańcom i zaspokojenia potrzeb‭ ‬marae.‭ ‬Mimo to,‭ ‬ludzie zaczynają się samoorganizować,‭ ‬a pewne pomysły powoli nabierają realnych kształtów.

Jak w każdej innej społeczności,‭ ‬tak i tu występują konflikty,‭ ‬które często zaogniają się podczas wspólnotowych posiedzeń.‭ ‬Jednak założenia programowe,‭ ‬ustalone przez liderów dziewiętnastowiecznego ruchu powstańczego mówią wyraźnie,‭ ‬że we wspólnym interesie mieszkańców jest zachowanie osady i ducha wspólnoty dla przyszłych pokoleń.‭ ‬Mimo wszystko więc,‭ ‬mieszkańcy są ze sobą ściśle związani.

Otaczające Parihakę gospodarstwa mleczarskie przywołują pamięć o masowych konfiskatach ziemi,‭ ‬dokonywanych tu w XIX wieku w dużo większym stopniu niż jakikolwiek barwny sielski obraz.‭ ‬Kolonizacja trwa tu w dalszym ciągu,‭ ‬podobnie nieustająca jest walka o sprawiedliwość.‭ ‬Parihaka jednak nie jest już wymarłą osadą,‭ ‬taką jaką była kiedyś.‭ ‬Tatarakihi‭ (‬stosowane przez dzieci określenie,‭ ‬oznaczające cykady‭) ‬wciąż słychać w całej okolicy.

Jedno na‭ „‬nie‭”‬,‭ ‬wiele na‭ „‬tak‭”

Trzy powyższe przykłady obrazują do pewnego stopnia potencjał ściśle wiejskiej egzystencji i towarzyszących jej rewolucyjnych przemian społecznych.‭ ‬Pamiętajmy jednak,‭ ‬że nie wszyscy możemy mieszkać na prowincji‭! ‬Zmiana obecnego świata w kierunku rzeczywistości pozbawionej hierarchii i ucisku musi odbywać się wszędzie:‭ ‬na wsiach i w miastach,‭ ‬w miejscach pracy i w domach.

Według mnie,‭ ‬wygląda na to,‭ ‬że coraz bardziej izolujemy się od siebie.‭ ‬Możemy chwalić się posiadaniem mnóstwa‭ „‬przyjaciół‭” ‬na‭ ‬Facebooku,‭ ‬jednak w świecie realnym brakuje mi tych relacji i kontaktów,‭ ‬jakie istniały w społeczeństwie przed epoką Internetu‭ (‬chyba,‭ ‬że tylko wydawało mi się tak jako dziecku‭?)‬.‭ ‬Jedynym antidotum na postępującą izolację i uprzedmiotowienie ludzi jest łączenie się jednostek w grupy i samoorganizacja.‭ ‬I nie chodzi mi tu o banał w stylu‭ „‬poznaj swojego sąsiada‭”‬,‭ ‬aczkolwiek może się okazać,‭ ‬że odpowiedniej osoby nie trzeba daleko szukać.‭ ‬Czasem wystarczy zapukać do drzwi obok.

Nie ma czegoś takiego,‭ ‬jak jedyny uniwersalny sposób czy miejsce,‭ ‬w którym ludzie mogliby się oddolnie organizować.‭ ‬Zapatyści w Chiapas mają swoje‭ ‬caracoles.‭ ‬Na Syberii robotnicy jednoczą się w anarchosyndykalistycznej Konfederacji Pracy,‭ ‬a chłopi w Korei Południowej tworzą Federację Rolników i Rybaków.‭ ‬Okupacja placu Tahrir w Kairze dała początek masowej rewolucji,‭ ‬zaś umacniające się poczucie wspólnej sprawy w środowiskach skłoterskich największych miast Europy Zachodniej prowadzi do dalszego jednoczenia się i organizowania kolejnych,‭ ‬coraz to nowych zjazdów i spotkań.

Nieograniczona jest ilość możliwości organizowania się dla życia wolnego od kapitału i Państwa.