Nikt z pewnością nie może stwierdzić, kto ma rację, a kto się myli, kto jest najbliżej prawdy, a kto jest na najlepszej drodze, ku osiągnięciu największego dobra dla każdego z osobna i dla wszystkich razem wziętych. Wolność połączona z doświadczeniem jest jedynym sposobem odkrycia prawdy i tego, co najlepsze; nie ma mowy o wolności, gdy kwestionuje się wolność błądzenia.

Kiedy jednak mówi się o wolności politycznej, nie zaś filozoficznej, nie ma się na myśli abstrakcyjnej zjawy istniejącej poza światem i społeczeństwem i która, niczym sam Bóg, może uczynić wszystko to, co zapragnie.

Mówiąc o wolności ma się na myśli społeczeństwo, w którym nikt nie mógłby bez ryzyka silnego oporu ograniczać swoich bliskich, w którym przede wszystkim nikt nie mógłby zawłaszczyć i użyć kolektywnej siły, by narzucić swe pragnienia innym jednostkom i grupom stanowiącym źródło mocy.

Zgoda, nikt nie jest doskonały. Lecz to stanowi jeszcze jeden powód, być może najważniejszy, by nie dać nikomu do ręki środków pozwalających „na ograniczenie wolności jednostki”.

Nikt nie jest doskonały. Lecz gdzie wtedy znajdziemy ludzi, nie dość iż współżyjących w pokoju z innymi, to jeszcze zdolnych do autorytarnego kontrolowania ich życia? Przypuśćmy, iż to się udało. Kto ich wyznaczył? Może sami? Kto ich będzie chronił przed oporem i przemocą „kryminalistów”? A może zostali wybrani przez „suwerenny lud”, zbyt głupi i nikczemny by żyć w pokoju, a jednak niespodziewanie posiadający wszystkie odpowiednie cechy, gdy ma wybrać swych władców?