(11 listopada 20 osób zostało aresztowanych w Paryżu, Rouen i Tarnac pod zarzutami sabotowania linii kolejowych 8 listopada. W skoordynowanym ataku metalowe pręty zostały wciśnięte w kable zasilające w torach na północy, zachodzie i południu stolicy Francji, powodując duży chaos w kolejowej sieci komunikacyjnej[1]. W więzieniu przebywają nadal dwie osoby, a w sumie dziewięciu osobom postawiono zarzuty udziału w grupie przestępczej mającej na celu sabotaż i terroryzm, a jedna osoba jest oskarżona o przewodnictwo grupy terrorystycznej. Policja twierdzi, że grupa ta miała powiązania z ludźmi z różnych krajów w Europie, tj. w Niemczech, Grecji, Belgii i Wielkiej Brytanii. Grupa była mocno inwigilowana przez policję od kwietnia kiedy francuska policja została ostrzeżona przez FBI po tym, jak kilkoro członków tej grupy próbowało nielegalnie przekroczyć granicę USA).

Poniższy tekst był napisany przez kilkoro towarzyszy odnośnie aresztowań 11 listopada. Może być rozpowszechniany bez ograniczeń w każdej formie. W czasach „kryzysu”, gdy państwo oblewa kapitalistycznych biznesmenów miliardami dolarów, próbuje w tym samym czasie odosobnić kilkoro „złych buntowników”, czy raczej w ogóle ich wyeliminować. Nie będziemy grać w grę tych oszustów

Musielibyśmy być bardzo ślepi, aby nie zauważyć, że sabotaż to klasyczna broń tych, którzy są wyzyskiwani. Musielibyśmy mieć bardzo krótką pamięć, aby zapomnieć, że w każdej wojnie społecznej wielu buntowników nie zgadza się czekanie na wszystkich innych, aby pokazać swój gniew.

Od zamieszek na francuskich przedmieściach w listopadzie 2005 po niepokoje związane z ustawą CPE wiosną 2006 r., od okupacji fabryk przez porwania dyrektorów po niezliczone akty sabotaży w ruchu kolejarzy w listopadzie 2007 wynika jasno, że nie będziemy dłużej błagać o zakończenie naszej sytuacji nieszczęścia i wyzysku.

W tym więziennym społeczeństwie oczekuje się od nas, że będziemy wierzyć w najlepszy z możliwych światów: demokrację towaru. I próbuje się nam wmówić to poprzez porażenia paralizatorami i karty do głosowania. Wojny i zatruwanie planety dla pieniędzy są niczym innym jak tylko przypomnieniem, że kapitalizm to system niosący śmierć, a państwo nie jest naszym przyjacielem, ale wrogiem.

Musimy więc z nim walczyć, niszczyć to, co niszczy nas. Walczyć indywidualnie i grupowo gdziekolwiek możemy, na rzecz świata bez wyzysku i dominacji. Ich kodeksy karne i moralność nie mogą nam dyktować, co mamy robić, lecz nasza wściekłość i wartości każdego z nas.

11 listopada dziesięć osób zostało aresztowanych podczas nowej operacji przeprowadzonej przez Ministerstwo od spraw Terroryzmu, oskarżono ich o sabotowanie linii francuskiej kolei w poprzedni weekend. Dziennikarscy gliniarze, politykierzy i szakale przybiegły ze wszystkich stron, aby ogłosić istnienie wyimaginowanego ruchu „anarcho-autonomistycznego”. Pod tym samym pretekstem uczestnictwa w „ugrupowaniu przestępczym o celach terrorystycznych” troje towarzyszy aresztowano, a niektórzy z nich byli przetrzymywani przez dziewięć miesięcy, oskarżeni o podpalenie radiowozu policyjnego w Paryżu w maju 2007 po wybuchu niezadowolenia społecznego po wyborach prezydenckich we Francji.

W czasach „kryzysu”, gdy państwo oblewa kapitalistycznych biznesmenów miliardami dolarów, próbuje w tym samym czasie odosobnić kilkoro „złych buntowników”, czy raczej w ogóle ich wyeliminować. Ale nie ma znaczenia, czy są oni winni czy nie, tych kategorii używają ci, którzy ubierają togi i ich naśladowcy.

Ponieważ w ten sam sposób jak pasja w dążeniu do wolności nie może być skrócona do kilku liter, tak samo to, czego dominacja najbardziej boi się najbardziej to rozproszenie się i anonimowość tych ataków. Solidarność przeciwko terroryzmowi państwowemu, wszystkimi potrzebnymi środkami.

Wykolejajmy pociągi na porządku dziennym.

[1] Celem ataków były luksusowe pociągi TGV [przyp. tłum.].